'Maia'
Rano rozbrzmiał mój budzik... "Baby You light up my world like nobody else [...]". Wyłączyłam go i powoli zwlekłam się z łóżka. Grzbietem dłoni przetarłam oczy i podeszłam do szafy. Wyjęłam białą bokserkę, niebieską bejsbolówkę i czarne rurki, razem z ubraniami poszłam do łazienki i zażyłam prysznic.
Schodząc na dół już czułam zapach papierosów i alkoholu - czyli tego co tak bardzo nienawidziłam w mojej rodzinie, w kółko to samo.
- Cześć... - burknęłam wchodząc do kuchni i widząc mamę pijącą kawę.
- Można by grzeczniej? - spytała moja rodzicielka.
- Nie... Dzisiaj wrócę później, umówiłam się z Emily. - powiedziałam po czym chwyciłam torbę i wyszłam z domu.
Pierwsza lekcja - matematyka.
"Może jakoś przetrwam..."- pomyślałam.
I jak zwykle to samo
- Maia Collins do tablicy.
- Już pędzę... - powiedziałam od niechcenia i podeszłam do biurka.
- Rozwiąż zadania ze strony 26.
- Tam jest 10 zadań... - odparłam.
- Masz jakiś problem? - spytała nauczycielka.
- Tak mam, mam problem z panią. Przepraszam bardzo ale nie zamierzam tutaj dłużej siedzieć... - powiedziałam po czym wybiegłam ze szkoły i udałam się do Milk Shake City. W drzwiach wpadłam na jakiegoś bruneta.
- Uważaj jak łazisz...! - krzyknął.
- Przepraszam... - mruknęłam pod nosem i usiadłam przy stoliku.
- Myślisz, że to wystarczy...?! Mam całą mokrą koszule... Cholera jasna. - chłopak zezłościł się i wybiegł z budynku.
- Przepraszam... Można złożyć zamówienie? - zwróciłam się do wysokiej dziewczynie z rudymi włosami.
- Oczywiście... - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
- Poproszę jednego czekoladowego... - zamówiłam - I może jeszcze truskawkowego. - zaśmiałam się.
- Dobrze. Zaraz przyniosę. - rzekła rozbawiona dziewczyna i po chwili przyniosła zamówienie.
- Dziękuję... - zauważyłam, że do MSC wchodzi chłopak na którego wpadłam. Rozejrzał się po pomieszczeniu i podszedł do mojego stolika.
- Cześć...
- O witam. Znowu chcesz na mnie nakrzyczeć? Czyżbym nie zamknęła drzwi...? - powiedziałam ironicznie.
- Nie... Chciałem przeprosić. - zdjął ciemna okulary, a mnie zatkało... To był Harry Styles. Bylabym skłonna mu wybaczyć, ale nie... Niech nie będzie taki pewny siebie...
- Po pierwsze: wow! Po drugie: co się skłoniło do przeprosin....? - spojrzałam na niego.
- No... Bo ja... Ładna... Znaczy, nie ważne. Przeprosiny przyjęte? - popatrzał na mnie błagalnie na mnie tymi swoimi, cudownymi, zielonymi oczami.
- Niech będzie... A shake'a odkupię... Masz truskawkowego. - podałam mu jeden kubek.
- Dzięki... Ale zamiast shake'a wolałbym się z tobą umówić... - powiedział i zarumienił się.
- Jejku... Wiesz... Ja... Bo ty... No dobrze... - uległam, niby od niechcenia, ale jednak byłam cholernie szczęśliwa.
- Okej. Jutro? Tutaj? O 3 p.m? - spytał i się do mnie uśmiechnął.
- Jasne... To cześć... - powiedziałam i pomachałam mu na do widzenia.
Dobra! Jest pierwszy rozdział...! :D
Mi się osobiście bardziej podoba niż prolog który usunęłam... Ale to tam szczegół...
CZYTASZ - KOMENTUJESZ :)
Amazing Girl :*
Genialne to jest *.*
OdpowiedzUsuńBędę wpadała częściej - już nie mogę doczekać sie kolejnego rozdziału <3
Lądujesz w obserwowanych.♥
Tutaj przeniesiony blog. :D
OdpowiedzUsuńZapomniałam e-mail'u.. :D hahaha. / Amazing Girl .:*
Fajny blog :D Kiedy kolejny rozdział .? :-)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział x.D
OdpowiedzUsuń